kolebka blog

Twój nowy blog

Los się lubi uśmiechać, ale często jest to uśmiech ironiczny.

Jestem zmęczona i potrzebuje odpoczynku.
Potrzebuję wyjechać. Daleko, jak najdalej.
I desperacko potrzebuję słońca…

W sferze jeździeckiej duża zmiana, szkolę się, trenuję. W końcu.

Życie weryfikuje kto jest wart przyjaźni, a kogo należy zlać ciepłym moczem.
Dobrze, że w dalszym ciągu mam kilka osób, które są dla mnie największym oparciem.
sms: ‚Masz czas? Przyjdę wieczorem z Carlo. Ponapierdalamy na ludzi.’

I to jest właśnie PRZYJAŹŃ.

W życiu jest tak, że utopijne momenty zaczynają się gwałtownie i kończą się gwałtownie.

Książe był i odjechał, to nie jest nasz czas, to nie jest MÓJ czas. I szczerze nie wiem, czy kiedykolwiek będzie, bo moje relacje międzyludzkie wprost błagają o litość. Cóż, pozostanę zimną sfustrowaną jędzą, żeby nie powiedzieć – suką, która igra z uczuciami drugiej osoby. Tak, to właściwie ja.

Z końmi też miało być pięknie, miałam jeździć Nki, moooże kiedyś C. A aktualnie jak mam jechać do stajni, to mam silny odruch wymiotny. Uwielbiam kobyłę, nawet jeśli miałoby się okazać, że zostają jej łąki, bo i nawet do hodowli niespecjalnie.
Zrozumiałam pewną zasadę tej światka – żeby coś osiągnąć, musisz mieć pieniądze:

opcja easy – kupujesz gotowca do min.C i się szkolisz, dostosowywując sie do konia
opcja hard – masz trupa, ale masz mnóstwo samozaparcia i inwestujesz w ciągłe treningi, konsultacje, kliniki

Każdy wariant pociąga za sobą mnóstwo pieniędzy. Jasne, są pary ‚od zera do bohatera’ (m.in. moja była trenerka), ale to również są OLBRZYMIE sumy, żeby ten koń chodził MR w okolicach 65-68%.

To nie są moje, nasze możliwości finansowe. Zostanę przy opcji ambitnej rekreacji, ku przyjemności.
A i pewnie stajnię zmienię, chyba że jakimś cudem znajdę pracę.
Ale nie wiem, czy w ogóle chcę tam zostać. Przykre to jest, bo to miejsce od prawie 5 lat jest moim drugim domem.

Nie chce mi się, po prostu nie chce.

Miłość

Brak komentarzy

To było jak wielkie BUM.
Pierwsze spotkanie, kurtuazyjne grzeczności, potem coraz luźniej, nadajemy na tych samych falach.
:* na pożegnanie i poczucie, że z tego będzie coś więcej.

Kolejne nieplanowane spotkanie, jesteśmy już razem. Jesteśmy szcześliwi, ciesząc się sobą nawzajem i ciągle się odkrywając.
Śmiejemy się, przytulamy, spacerujemy, jest jak w bajce.

Następne spotkanie, najpiękniejsze co można usłyszeć z ust ukochanego mężczyzny…
-Chciałbym Ci coś powiedzieć. Kocham Cię.

A dziś? A dziś jesteśmy zaręczeni.
Mamy masę planów na przyszłość, ciągły uśmiech w sercu i doskonale wiemy, że to nie jest kolejny przelotny związek.
Drugie połówki istnieją. I miłość od pierwszego wejrzenia także.
I mówi to ta, która stąpa po ziemi w betonowych bucikach realizmu.

Przyszła kolej i na mnie.
Ale teraz widzę, że to zupełnie nietrafiona sprawa.

Zaangażowanie.
Trudne słowo.
Niby dla mnie normalne, ale wygląda na to, że człowiek się z tą umiejętnością nie rodzi.

Nie chcę być tą pierwszą. Nauczycielem. Nie chcę prowadzić za rączkę i pokazywać palcem, co trzeba robić i mówić.

Chcę być kochana. Rozpieszczana do granic możliwości.
Przytulana.

Zapewniana o uczuciu i swojej zajebistości.

Chcę nawiązać jakiś kontakt.

Wkładam w to całe swoje serce, w zamian otrzymując ciszę i milczenie.

Zmiany

Brak komentarzy

Dzisiaj będzie o miłości.

Grono znajomych ostatnio zmieniło swój status z ‚wolny/wolna’ na ‚zajęty/zajęta’ . I generalnie cieszę się ze szczęścia innych, nadal cierpliwie wyczekując swojego księcia i nie miałabym nic przeciwko… gdyby ta zmiana nie ciągnęła za sobą tak niezbyt przyjemnych dodatkowych zdarzeń. Jak na przykład – z dobrym znajomym nie rozmawiałam już z miesiąc, a nie widziałam go drugie tyle. Rozmowy ograniczane do zdawkowego ‚co tam u Ciebie?’ i ‚musze już lecieć, bo Misia czeka’.
Kolejna znajomość zanosi się na podobną przyszłość, a bardzo bardzo bardzo bym tego nie chciała.
I już nie jestem taka pewna, czy wizja wspólnych wakacji jest tak samo kusząca jak jeszcze niedawno.

Obawiam się, że z czasem nie pozostanie mi nikt, z kim będę mogła porozmawiać szczerze, wyjść gdzieś bez poczucia bycia ciotką przyzwoitką tudzież podwójna randka.
Pozostaje mi zbratać się z uczelnianymi dziewczętami – tak, też single.

Wiem, że dla Was w tym momencie ta druga osoba staje się najważniejsza na świecie – ale pamiętajcie czasem, że nie każdy może liczyć w tym samym czasie na tak wspaniały uśmiech losu.

Studia

2 komentarzy

No i nadszdł długo oczekiwany rozdział w życiu – studia. Bioinżynieria.
I czuję sie z tym znakomicie, jak przysłowiowa ryba w wodzie.
Jest przyjemnie, jest dużo nauki, ale bardzo interesującej nauki. A i ludzie wydają się przyjemniejsi.
Moze nie będę miałą po tym kokosów, ale skończę to, co mnie naprawdę fascynuje.

Doszłam ostatnio do wniosku, że jestem staroświecka.
Bo dlaczegóż to wzruszam się podczas czytania tak banalnej książki jaką jest Zaćmienie?

A fragment:
-Wiesz, że Cię kocham.
-Wiem. A Ty z kolei wiesz, jak bardzo chciałbym, żeby to wystarczało…

traktuję jako jedne z najpiękniejszych wyznań uczucia.
Czy to społeczeńtwo, aktualne trendy i zachowania na mnie tak ANORMALNIE wpływa ?
Może dlatego, że w dzisiejszych czasach na palcach jednej ręki można policzyć romantycznych, staroświeckich facetów.

A jeśli tacy są, to są zajęci.
Albo gejami.
‚W książkach wszyscy są hetero.‚  - by Maryja Magdalena

Życzenie

1 komentarz

Wczoraj w nocy, z racji niemożliwości zaśnięcia, siedziałam na balkonie i patrzyłam w niebo.
Rozmyślałam o wielu rzeczach – o minionym dniu, o nadchodzącym dniu, o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości przede wszystkim.
Przede mną świeciła mocno pewna gwiazda – prawdopodobnie była to Gwiazda Polarna.
I nagle…. zniknęła. Jakby zgasła.
‚Ot, pewnie przysłoniły ją chmury…’
Ale wypowiedziałam życzenie. A ona nagle z powrotem rozbysła, z jeszcze większą mocą…

Czy to znak, że się ono spełni w niedalekiej przyszłości?

Moja ukochana gazetka czyli JOY napisała:
Jeśli stanie przed Tobą mężczyzna twoich marzeń – uśmiechnij się i czekaj na Jego reakcję.

Otóż, drodzy państwo, spotkałam Mężczyznę Moich Marzeń (w skrócie: MMM).
Naprawdę nie sądziłam, że tacy faceci istnieją.
I kiedy stanął przede mną, nawet nie mogłam się uśmiechnąć. Stałam z głupim wyrazem twarzy jak idiotka.
A On wtedy powiedział, że wynoszenie jedzenia z restauracji jest zabronione (kiedy to J. chciała przemycić talerz słodkich ziemniaczków w kokosie).

I całe 2tyg wpatrywałam się w Niego jak szalona 13stka.             Wiecie co przeżywałam, kiedy nasze spojrzenia się spotkały?!
Bo był wymarzony.
I żonaty.
A to chyba nie rokuje dobrze na NASZĄ przyszłość :D

Polecam BARDZO  Placebo – Running up that hill      <3

życie

2 komentarzy

Ostatnio mnie wzięło na rozkminy m.in. życiowe.
Czy ja aby na pewno wiem, kim chcę zostać w przyszłości…
Czy dobrze zrobiłam, rezygnując z Politechniki, która dałaby mi pewną pracę i solidne zarobki…
Czy na pewno chcę zostać dietetykiem i pracować w zawodzie do końca życia…

Nie wiem. I chyba nigdy się nie dowiem.
Aktualnie moje życie kręci się wokół pracy w charakterze luzaka. Niby przyjemne z pożytecznym, ale energochłonne.
Bo bynajmniej nie jest to moja wymarzona praca.
I z ustęsknieniem czekam na studecką rzeczywistość, na naukę, na egzaminy, stres przedsesyjny itp.
Bo bycie studentem to naprawdę miła sprawa.

A teraz czas spać. Masa pracy w tym tygodniu :)

Święta

2 komentarzy

Święta nadeszły. Nie ma właściwie o czym pisać w tym temacie, bo obchodzenie świat w naszym domu sprowadza się do gruntownych porządków pozimowych i do pieczenia rozmaitych ciast.
Ot, taki przyjemny czas, bo cała rodzina w domu. I dużo jedzenia.

Ostatnio zakończyłam pewną znajomość. Właściwie fajnie się rozwijała. Nawet się zaangażowałam.
Ale jak to mawia moja była trenerka – do pewnych wniosków można dojść tylko we właściwym momencie życia.
I nie żałuję, że to ja zerwałam kontakt.
O wiele lepiej czuję się, kiedy nie muszę sie zadręczać pytaniami w stylu ‚Dlaczego nic nie pisze?!’.

Znalazłam sobie już trzech mężów, ale chyba żaden nie kwapi się do oświadczyn.
Cóż, najwyżej będę hodowała szynszyle – są przynajmniej wdzięczne za opiekę i śliczne.

;)


  • RSS